To już historia! Ale historia na skalę światową! Po raz pierwszy bowiem w programach typu reality show dwójka młodych ludzi wstą- piła w związek mał- żeński.
25 kwietnia 2002 roku pod Urząd Stanu Cywil- nego we Wrocławiu, przedzierając się przez tłumy Wrocła- wian podjechała biała limuzyna. Wśród pisków, braw i okrzyków wysiadł z niej w jasnym surducie Grzesiek, a po chwili w prześlicznej jasno zielonej sukni z bukietem tulipanów upiętych w wachlarz wysiadła Iza.
"Ogromne emocje, kiedy zobaczyłam tych wszystkich ludzi, którzy przyszli zobaczyć nas w tym jednym z najważniejszych dni w życiu, poczułam jak zaczyna dopadać mnie trema. A potem, już na górze, kiedy jeszcze przed ślubem podpisywaliśmy różne dokumenty, byłam już naprawdę nieźle zdenerwowana" - mówiła Iza.
Fani przez Urzędem Stanu Cywilnego fot. B. Bogielczyk
Jednak potrafiła opanować głos i podczas wygłaszania przysięgi małżeńskiej bez zająknięcia i ona i Grzesiek powtórzyli słowa przysięgi małżeńskiej.
Podczas uroczystości w USC grał kwartet smyczkowy, przed urzędem czekała na młodych cygańska kapela i to ona towarzyszyła ślubnemu orszakowi, który po ruszył w stronę wrocławskiego Rynku. Jechali w nim państwo Markoccy i wszyscy pozostali uczestnicy programu a także ci, którzy odpadli z niego już wcześniej. A w Rynku na wszystkich czekała konna Straż Miejska w galowych mundurach i dorożki, którymi wokół rynku przejechał orszak.
Przejażdżka po wrocławskim Rynku fot. B. Bogielczyk
Wesele naturalnie odbyło się w BARZE. Młodych przywitano chle- bem i solą. Lokal przystrojony w kolorowe balony, zastawiony weselnymi stołami w niczym nie przypominał tego, w którym w każdą sobotę rozgrywają się dramatyczne sceny eliminujące z programu kolejną osobę. W czwartek był miejscem weselnej zabawy. Atrakcją był występ Danieli Zabłockiej, śpiewaczki jazzowej, Luisa Amstronga w spódnicy, którą Grześ poznał na planie filmu wtorek, i z którą się zaprzyjaźnił. Pani Daniela jest posiadaczką sporego biustu (155cm w obwodzie), który został odnotowany w Księdze Rekordów Guinessa.
Powitanie nowożeńców przed Barem fot. B. Bogielczyk
Nie mogło oczywiście zabraknąć recitalu Grzegorza. Tym razem na scenie oprócz niego i zespołu "The Crakers Band" wystąpiła także Panna Młoda. Grzegorz w stroju a`la Elvis Presley zaczął od "Królem być" a wtórowali mu zebrani w BARZE goście. Z życzeniami dla państwa Markockich do BARU przybyła także Marzena Kipiel - Sztuka.
Oczywiście - jak ślub to i prezenty. Lśniący żółty Seat Cordoba od Telewizji Polsat, egzotyczna wycieczka od jednego z biur turystycznych sprawiły nie lada radość Młodej Parze.
Państwo Markoccy fot. B. Bogielczyk
Goście weselni, a było ich 150, zajadali się przygotowanym specjalnie na wesele pieczonym prosiakiem, polskim żurem, tatarem, łososiem. Był oczywiście i weselny, piętrowy tort w trzech smakach, na wierzchołku którego były figurki tancerki i piosenkarza. Torty tej samej firmy jada się na przyjęciach u prezydenta Kwaśniewskiego.
BAROWE wesele można było śledzić na bieżąco. Na placu przed lokalem producent programu, ustawiła ogromny telebim, więc gromadzący się przed BAREM ludzie widzieli co dzieje się w środku. Dzieki kamerom na żywo, internauci mogli ogladać przyjęcie weselne.
Od teraz Iza będzie się przedstawiać nowy nazwiskiem - Kowalczyk - Markocka. Ich dzieci będą nosiły nazwisko Grzerzorza.